Jordan Belfort. Prawdziwy wilk z Wall Street i jego wataha

Film oparty na jego wspomnieniach wzbudził mieszane uczucia – gdy jedni byli pod wrażeniem, drudzy, bezpośrednio związani z historią, oskarżali reżysera o pochwałę oszustw, niebezpieczne żartowanie z tragicznych wydarzeń. Obraz nominowano do Oscarów za najlepszy film, najlepszego aktora pierwszo- i drugoplanowego, reżysera i scenariusz adaptowany. Uznano go za „komedię kryminalną”, choć czy rzeczywistość była komedią? Głównego bohatera całego zamieszania, autora pamiętników, które zainspirowały do stworzenia scenariusza, zagrał sam Leonado DiCaprio. Jordan Belfort – kim jest i dlaczego ludzie go nienawidzą?

Każda historia ma swojego bohatera

Historia Jordana Belforta zaczyna się w 1962 roku, w żydowskiej rodzinie księgowych. Jego życie od samego początku związane jest z Nowym Jorkiem – nie tylko tu się urodził (w dzielnicy Bronx) i wychowywał (w Queens), ale także tu będzie miała siedzibę jego słynna firma maklerska Stratton Oakmont. Belfort nie jest typem skromnym – pytany, zawsze przyznaje, że był bystry i doskonale znał się na handlu, choć podobno w szkole bardziej od nauki interesowało go oglądanie się za dziewczynami. O jego wczesnej miłości do pieniędzy krążą legendy. Zaczynał od wakacyjnego handlu lodami, a po Wydziale Biologii American University w Waszyngtonie podjął się nauki w Baltimore Collage of Dental Surgery i, dowiedziawszy się o końcu ery stomatologii, przerwał ją po pierwszym dniu. Nie chciał tracić czasu na coś, co nie mogło zagwarantować mu fortuny.

W wieku dwudziestu trzech lat Jordan zajmuje się pierwszym poważnym biznesem – dystrybucją mrożonych owoców morza i mięsa na terenie Long Island. Handel obwoźny w pierwszych miesiącach opłaca się – Belfort szybko rozwija firmę do floty ciężarówek, która jest w stanie przewozić nawet ponad 2 tony produktów tygodniowo. Wzrost jest jednak zbyt szybki i przez brak kapitału firma plajtuje. Nie powstrzymuje to Jordana. Wręcz przeciwnie – szuka kolejnych możliwości.

W poszukiwaniu zysku

Belfort jest zbyt niecierpliwy na to, by zadowolić się miernymi zyskami i zbyt sprytny na to, by poddać się zasadom gry. Chce więcej niż może mu zaoferować własna firma z flotą pojazdów i grupką pracowników, handel tego typu nie jest dla niego, ogranicza go. Wtedy w jego życiu pojawia się miejsce, które na jakiś czas stanie się jego domem – dom maklerski. Przyjaciel rodziny wspiera Belforta. Załatwia mu pracę w L.F. Rothschild. Jest rok 1987 i zadaniem dwudziestopięcioletniego Belforta jest codzienne obdzwanianie inwestorów. Zdobywa konieczną wiedzę, a zanim otworzy własną działalność, kilkukrotnie zmienia firmy, by lepiej poznać rynek handlu papierami wartościowymi. Nauka ta nie trwa jednak długo – już dwa lata później Belfort otwiera własną firmę o podobnym profilu działalności.

Żeby jednak zwojować świat, potrzebni są współpracownicy. Belfort znajduje kilku, wśród nich dwóch najważniejszych – Danny’ego Porusha i Kennetha Greene’a. Pierwszego z nich poznał przez przypadek, za sprawą kuzynki Danny’ego. Drugiego zna ze swojej pracy w domu maklerskim Investors Center. Ekipę tworzą także dawni znajomi i pracownicy jeżdżący kilka lat wcześniej jego ciężarówkami. Jest 1989 rok. W biurze po salonie samochodowym rozpoczyna się historia Stratton Oakmont.

Kuj żelazo, póki gorące!

Przez pierwsze miesiące firma Belforta działa na licencji Stratton Securities – to rodzaj franczyzy mniejszego domu maklerskiego. Sukces podejmowanych działań sprawia jednak, że już po pół roku Belfort i wspólnicy mogą wykupić udziały Stratton i zmienić nazwę działalności na tę, która dziś jednoznacznie kojarzy z ogromnymi pieniędzmi i… jeszcze większym szaleństwem. Czy plotki o orgiach, narkotykach, przekupywaniu pracowników i ciągłych zabawach są prawdziwe? Ile prawdy znajduje się w burzliwej fabule kinowego „Wilka z Wall Street” – i na ile można wierzyć książkowemu pierwowzorowi? Koniec lat 80. i początek 90. to dla Jordana Belforta i Stratton Oakmont najlepszy czas – jego firma błyskawicznie staje się największym przedsiębiorstwem na rynku OTC.

Zrozumienie sposobu jego funkcjonowania pomaga w pojęciu skali działań Belforta. Angielska nazwa over-the-counter market ma swój polski odpowiednik w „rynku pozagiełdowym”. Oznacza to, że obrót papierami wartościowymi odbywa się z pominięciem pośrednictwa giełdy, jedynie pomiędzy dwoma stronami. Mechanizm opiera się – w przeciwieństwie do tego, co proponuje giełda – na niestandaryzowanych instrumentach finansowych. Nie ma więc przejrzystości handlu oraz brak identycznych zasad dla wszystkich transakcji danego typu. Założona przez Belforta Stratton Oakmont nie posiada żadnej kontroli produktu, która mogłaby weryfikować ceny czy monitorować pozycję i działalność handlową.

Pewne jest, że w historii Stratton Oakmont wszystko ma swoje znaczenie – od marki przez scenariusz postępowania z klientami. Prestiżowe brzmienie nazwy oraz odpowiednie wyłapywanie znaczących klientów stanowiły podstawę działań. Belfort otaczał się ludźmi, którzy doganiali jego wizję, tworzył wokół siebie grupę osób z właściwymi talentami.

American dream dla odważnych

Sposób działania firmy Belforta jest prosty. Najpierw trzeba zachęcić inwestorów do skorzystania z usług Stratton Oakmont, potrzebna jest więc odpowiednia zanęta. Czy można przyciągnąć ich lepiej niż za sprawą akcji znanych firm? Dzięki właściwej bazie łatwo wzbudzić zaufanie, które później należy odpowiednio wykorzystać – i tu wszystko w rękach maklerów. Oferować mają zakup udziałów w śmieciowych spółkach, przekonując, że jest to najlepsza z możliwych inwestycji, strzał w dziesiątkę. Wszystko pod silnymi rządami Belforta, który mówi jasno – rozmowa z potencjalnym inwestorem może być przerwana tylko w dwóch wypadkach. Pierwszy – gdy klient coś kupi. Drugi – gdy klient umrze. Moc przekonywania jest największą siłą jego pracowników, tym, na co szczególnie zwraca uwagę. Charyzma, siła przyciągania i odpowiednie techniki perswazji liczą się w tym zawodzie najbardziej – i Jordanowi nie trzeba tego wyjaśniać.

Metoda Stratton Oakmont to pump-and-dump (znane jako „pompuj i porzuć”), czyli taka forma oszustw na rynku papierów wartościowych, która polega na sztucznym podbijaniu ceny posiadanych akcji. Wprowadzanie fałszywych pozytywnych oświadczeń dotyczących akcji i umiejętne prezentowanie ich klientom sprawia, że możliwa jest sprzedaż bardzo tanio kupionych akcji po cenie zawyżonej. Maklerzy mają przed inwestorami stworzyć wrażenie tego, że dana spółka osiąga dobre wyniki – lepsze niż w rzeczywistości. Nie tylko przekazują nieprawdziwe dane dotyczące kondycji finansowej danej firmy, ale także sugerują, że jej powodzenie w przyszłości jest tylko kwestią czasu. Ponieważ fałszywi inwestorzy poinformowani o przekręcie kupują akcje, sztucznie podwyższają ich cenę, pompują ją i tym samym przyciągają inwestorów faktycznych. Kulminacją jest ostateczne porzucenie, czyli sprzedaż akcji po zawyżonej cenie – co powoduje straty u pozostałych. To niemal doskonała machina to szybkiego zarabiania ogromnych ilości pieniędzy.

Złota era Stratton Oakmont

W pierwszym roku istnienia Stratton Oakmont zarobiła 800 tys. dolarów – połowa zysków trafiła wprost do kieszeni Jordana Belforta. Jednak czasy największej świetności firmy to roczne zarobki wysokości… nawet 50 milionów dolarów! Belfort zatrudnia wtedy ponad tysiąc maklerów giełdowych. Ryzyko się opłaca – stać go na kupno domów, apartamentów, sportowych samochodów (m.in. wartego 175 tys. dolarów Ferrari), dwóch jachtów i helikoptera. Uzależnienie od pieniędzy idzie w parze z uzależnieniem od narkotyków. Nade wszystko liczy się jednak władza – a tą Belfort wykorzystuje w iście… filmowym stylu. Stratton Oakmont zmienia się z siedziby wielkich pieniędzy w siedzibę imprez i hulaszczego trybu życia. Narkotyki, orgie i przekupywanie pracowników, by przekraczali swoje granice, jest na porządku dziennym, podobnie jak gorliwe przemówienia szefa. Sam Belfort nie odmawia sobie niczego, naśladując podziwianych, filmowych bohaterów – chce posiadać to, co najlepsze i robić wszystko, czego zapragnie. Kiedy więc Belfort każe wypłynąć w sztorm na morze swoim jachtem „Nadine”, stworzonym w 1961 roku specjalnie dla Coco Chanel, jego życzenie musi zostać spełnione. Jacht tonie, ale to nie powstrzymuje Belforta przed kolejnymi szaleństwami. Sypia z prostytutkami, organizuje seksualne orgie, leki miesza z narkotykami i alkoholem. Lata później przyznaje, że na liście często zażywanych środków znajdowały się kokaina, morfina, xanax, valium, metakwalon. Dziennie bierze nawet do 20 rodzajów substancji.

Część pieniędzy lokuje w zagranicznych bankach. Jordan Belfort ma trzydzieści lat i może wszystko.

Polowanie na wilka

Rozpatrywanie oszustw Stratton Oakmont zaczyna się już w 1992 roku, ale dopiero 1997 roku Belfort zostaje wyrzucony z Krajowego Stowarzyszenia Dealerów Papierów Wartościowych. Kilka miesięcy później zostaje aresztowany i oskarżony o manipulowanie cenami akcji, prowadzenie firmy o podejrzanej reputacji i pranie brudnych pieniędzy. Tu jednak nie kończy się jego perspektywiczne myślenie – przyznaje się do większości z postawionych zarzutów i zgadza się na współpracę z FBI. Dzięki temu z początkowo grążących mu 30 lat w więzieniu spędza zaledwie 22 miesiące. Czas ten wykorzystuje równie dobrze – spisuje tu swoje doświadczenia, dzięki którym lata później… jego historia trafi na ekrany, zapewniając mu kolejny zastrzyk gotówki.

Jordan Belfort’s Straight Line Sales Psychology

Pamiętniki „Wilk z Wall Street” oraz „Polowanie na Wilka z Wall Street” wydano w około 40 krajach, tłumacząc na ponad 15 języków. Premiera filmu na podstawie tych historii miała miejsce w grudniu 2013 roku. Jordan Belfort nie może więc narzekać na brak zainteresowania, zwłaszcza, że zajmuje się obecnie prowadzeniem wykładów motywacyjnych, a nawet komentowaniem wydarzeń na kanałach takich jak BBC, CNN czy CNBC.

„Prosta psychologia sprzedaży według Jordana Belforta” to nie tylko tytuł jego seminariów. To przede wszystkim metoda jego sprzedaży. W swoich szkoleniach opowiada o szczegółach – właściwej modulacji głosu, wierze we własne możliwości, pewności siebie oraz odpowiedniej energii. Straight Line to jednak przede wszystkim utrzymywanie klienta w strefie kontroli, czyli pomiędzy prostą linią z początkiem będącym otwarciem i końcem w miejscu sfinalizowania sprzedaży. Nad i pod linią są strefy, które zwiastują powodzenie naszych działań – jeśli jednak klientowi uda się uciec za daleko, ryzyko niepowodzenia rośnie. Stworzyć więź, zebrać odpowiednie informacje i kontrolować przebieg sprzedaży – oto przepis na sukces. Celem jest przemiana klienta niezdecydowanego w wiernego konsumenta naszej oferty.

Wilk z Wall Street czy oszust i narkoman?

Nazywa się go różnie. Niektórzy widzą w niego genialnego mówcę motywacyjnego, inni oszusta i narkomana; dla niektórych jest geniuszem, dla innych zwyczajnym złodziejem. Po seansie „Wilka z Wall Street” można odnieść wrażenie, że życie Jordana Belforta było pstrokatą orgią nasyconą niebezpieczeństwami, szalonymi pomysłami i bezwstydnym wykorzystywaniem ludzi. Że Belfort dla frajdy przekonywał ludzi do robienia niewyobrażalnych rzeczy, wykorzystując swój największy oręż – pieniądze.

Udowodniono, że Jordan Belfort i Stratton Oakmont oszukali 1,513 klientów. Kwotę oszustw oszacowano na 110,4 mln dolarów. Belfort spłacił 11,6 mln, co wynosi około 10% sumy całkowitej. Na swoich książkach i sprzedaży praw do filmu zarobił niemal dwa miliony dolarów, tymczasem zarobki za prowadzenie wykładów to około 30 tys. dolarów. Kwot tych nie ukrywa, podobnie jak nie zaprzestaje aktywnej działalności.

Ma ponad pięćdziesiąt lat i wszystko wskazuje na to, że nadal robi, co chce.

 

Dodaj komentarz